Są takie dni pod koniec sierpnia, kiedy lato jeszcze trwa, ale zaczyna się zachowywać tak, jakby powoli szykowało się do odejścia. Słońce wciąż potrafi mocno przygrzać, lasy są zielone, a wieczorami można jeszcze długo siedzieć na zewnątrz, jednak w powietrzu pojawia się coś nowego. Wieczory przychodzą odrobinę szybciej, poranki są chłodniejsze, a światło staje się miękkie i złote. Jura w ostatnich dniach wakacji ma zupełnie inny charakter niż w czerwcu czy lipcu. Na szlakach robi się spokojniej. Niektóre miejsca, które jeszcze kilka tygodni wcześniej tętniły życiem, zaczynają pustoszeć. Z parkingów znikają samochody, z leśnych dróg powoli znikają rowery, a na skałach coraz rzadziej można spotkać wspinaczy. Zostają za to lasy, wapienne ostańce, stare zamki i ścieżki, które nie przejmują się tym, czy właśnie trwa sezon wakacyjny. Chyba właśnie wtedy najlepiej poczuć prawdziwy charakter Jury. Pod koniec sierpnia wystarczy wybrać się gdzieś późnym popołudniem. Nie trzeba planow...