Są takie dni na przełomie sierpnia i września, kiedy trudno powiedzieć, czy to jeszcze lato, czy już początek jesieni. Słońce potrafi grzać równie mocno jak kilka tygodni wcześniej, łąki nadal są zielone, a popołudnia wciąż bywają długie i ciepłe. A jednak coś się zmienia. Światło pada pod innym kątem, wieczory przychodzą szybciej, a poranki coraz częściej pachną wilgocią, chłodem i ziemią.
Lato nie odchodzi nagle. Nie zamyka za sobą drzwi ostatniego dnia sierpnia. Wycofuje się powoli, niemal niezauważalnie. Najpierw milknie część ptaków. Później nad polami pojawiają się pierwsze nitki babiego lata. W sadach ciężkie od owoców gałęzie pochylają się coraz niżej, przy drogach czerwienieją jarzębiny, a na skrajach lasów można już znaleźć pierwszy liść, który zdecydował się zmienić kolor wcześniej niż pozostałe.
Jeszcze niedawno wydawało się, że przed nami całe lato. Czerwcowe wieczory zdawały się nie mieć końca, lipiec pachniał nagrzanym lasem, a sierpień przyniósł dojrzałe pola, kurz polnych dróg i charakterystyczny dźwięk świerszczy dobiegający z wysokiej trawy. Teraz wszystko to powoli staje się wspomnieniem.
Na Jurze ten czas ma swój własny klimat. Białe wapienne skały nadal mocno odbijają światło, ale coraz częściej otacza je delikatna mgiełka. Ścieżki, jeszcze niedawno pełne wakacyjnego gwaru, zaczynają pustoszeć. Na polach kończą się żniwa, przy domach pojawiają się pierwsze stosy drewna przygotowanego na chłodniejsze miesiące, a wieczorem coraz przyjemniej jest założyć coś cieplejszego. To właśnie teraz zaczyna się pora roku, która nie ma właściwie swojej oficjalnej nazwy. To jeszcze nie jesień, ale lato nie jest już takie samo. Dni bywają gorące, jednak nocą temperatura potrafi przypomnieć, że wrzesień stoi już za progiem. Zieleń pozostaje intensywna, lecz pomiędzy nią pojawiają się pojedyncze żółte liście. Wszystko wydaje się na chwilę zatrzymane pomiędzy dwoma sezonami.
Może właśnie dlatego końcówka lata ma w sobie tyle nostalgii. Wiosną wszystko dopiero się zaczyna. Latem mamy poczucie, że czasu jest dużo. Dopiero pod koniec sierpnia zauważamy, jak szybko minęły kolejne tygodnie. Wakacyjne plany, wycieczki, burze, upalne dni, wieczory spędzone na zewnątrz — nagle okazuje się, że większość z nich jest już za nami.


Komentarze
Prześlij komentarz