Przejdź do głównej zawartości

Galeria

Pan na Przewodziszowicach

 W czasach niespokojnych, kiedy ziemie polskie drżały od krzyków walczących rycerzy, w Przewodziszowicach żył Mikołaj Kornicz, zwany także Siestrzeńcem. Był to czas pełen spisków, zdrad, ale i wielkich bohaterów oraz postaci o mrocznych tajemnicach.


 Mikołaj Kornicz był jedną z barwnych postaci średniowiecza, rycerzem i burgrabią będzińskim, który działał na rzecz Króla Polski, Władysława Jagiełły. Jego strażnica w Przewodziszowicach była kluczowym punktem obrony przeciwko najazdom wrogów, ale także stała się centrum tajemniczych opowieści. Zgodnie z zapisami historycznymi, Kornicz był znany jako odważny wojownik, którego imię często pojawia się w kontekście starć z Krzyżakami oraz lokalnymi możnowładcami.


 Ród burgrabiego był blisko związany z czeskim Śląskiem, gdzie żyło wielu przedstawicieli Korniczów. Tam też zapewne nawiązał liczne znajomości na dworach książąt śląskich. Dowodem na to jest pełnienie przez Mikołaja, przez bliżej nieokreślony czas, urzędu starosty siewierskiego.


 Działalność Siestrzeńca jako burgrabiego związana jest przede wszystkim z czeskimi husytami. Husytyzm był piętnastowiecznym ruchem narodowo – społecznym dążącym do reformy Kościoła i obrony czeskiej tożsamości. W grę dyplomatyczną pomiędzy Czechami i Polską został zaangażowany Mikołaj Siestrzeniec. Nie był to jednak jego debiut w dyplomacji. Kornicz miał wcześniej pełnić na Śląsku bliżej nieznane misje, zlecone mu przez Wielkiego Księcia Litwy Witolda.


 Niektóre źródła jednak ukazują Kornicza w mniej chwalebnym świetle. Był znany nie tylko jako obrońca ziem królewskich, ale także jako zbójca, który korzystając z trudnych czasów, napadał na podróżnych i konwoje kupieckie. Zamek w Przewodziszowicach, zamiast wyłącznie służyć obronie, stał się punktem zbójnickich wypraw. Kornicz miał doskonałą wiedzę o okolicznych szlakach handlowych, dzięki czemu potrafił skutecznie przechwytywać cenne ładunki. Być może Kornicz władał też przelotnie strażnicami w Suliszowicach i Ostrężniku. I właśnie po to, by uniemożliwić mu dalsze ich wykorzystywanie do niecnych celów, zostały one zburzone.


 Po śmierci Mikołaja Kornicza wiele opowieści zaczęło krążyć po okolicznych wioskach. Głównym wątkiem była legenda o ukrytych skarbach. Mieszkańcy wierzyli, że Kornicz, przewidując swoje odejście, schował bogactwa zdobyte podczas wypraw wojennych i zbójnickich w okolicach strażnicy. Były to złote monety, drogocenne kamienie oraz broń – symbole jego potęgi, odwagi i niejednoznacznej natury.


 Co bardziej śmiali twierdzą, że próbując odnaleźć te skarby, usłyszeli dziwne odgłosy, a niektórzy opowiadali o mgle, która nagle osnuwała okolice twierdzy, zupełnie jakby strzegła tajemnic Kornicza.


 Według miejscowych podań Kornicz nie odszedł całkowicie. W mgliste poranki, kiedy cisza wypełnia okolice Przewodziszowic, ludzie twierdzą, że widzą cień rycerza w zbroi, który spaceruje w pobliżu strażnicy. Mówi się, że to duch Kornicza, który wciąż pilnuje swoich skarbów, nie pozwalając nikomu odkryć ich sekretu. Czy to tylko wyobraźnia, czy rzeczywiście strzeże skarbów? Odpowiedź pozostaje ukryta w mglistym woalu historii.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zima na Jurze. Cicha pora, która odkrywa więcej niż lato

 Zima na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej bywa niedoceniana. Wiele osób kojarzy ten region głównie z letnimi wędrówkami, wspinaczką i rowerowymi wyprawami, a tymczasem właśnie zimą Jura pokazuje swoje bardziej surowe i szczere oblicze. To pora, w której krajobraz oddycha wolniej, a miejsca znane z tłumów odzyskują ciszę i spokój.  Wapienne ostańce, które latem giną w zieleni, zimą stają się wyraźne i monumentalne. Ich jasne ściany kontrastują ze śniegiem i stalowym niebem, tworząc krajobrazy niemal graficzne, proste i bardzo sugestywne. Dolinki, takie jak Prądnik czy Sąspowska, wyglądają wtedy jak wyjęte z dawnej ryciny. Drzewa bez liści odsłaniają naturalny rytm terenu, a rzeka i potoki brzmią wyraźniej, bo nic nie tłumi ich szmeru.  Zamki Jury zimą nabierają szczególnego charakteru. Ruiny Orlich Gniazd, często skąpane w mgłach lub delikatnie oprószone śniegiem, wyglądają bardziej autentycznie niż w pełnym słońcu. Trudniej wtedy o romantyczną pocztówkę, łatwiej za to pocz...

Przewodziszowice - perła do odkrycia na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej

 Przewodziszowice to malownicza miejscowość położona w województwie śląskim, w powiecie myszkowskim, będąca częścią miasta Żarki. Znajduje się na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, w pobliżu słynnego Szlaku Orlich Gniazd.  Historia Przewodziszowic sięga XIV wieku. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z 1382 roku, kiedy to istniała tam strażnica, prawdopodobnie zbudowana na polecenie króla Kazimierza Wielkiego lub księcia opolskiego Władysława. Strażnica ta pełniła funkcję obronną i była częścią systemu zabezpieczającego granice państwa. Niestety, na przełomie XV i XVI wieku popadła w ruinę.  Dziś w Przewodziszowicach można zobaczyć pozostałości tej średniowiecznej strażnicy, które są wpisane do rejestru zabytków. Ruiny znajdują się na wapiennym ostańcu, który jest najwyższym wzniesieniem Płaskowzgórza Częstochowskiego (423 m n.p.m.). W okolicy znajdują się również formacje skalne, takie jak Skały Rajcy czy ostaniec Przy Brzozie, które przyciągają miłośników wspi...

Styczeń na Jurze. Czas ciszy, kolęd i starych wierzeń

 Styczeń na Jurze ma w sobie coś z oddechu wstrzymanego na chwilę dłużej niż zwykle. To czas, gdy krajobraz przestaje mówić głośno, a zaczyna szeptać. Skały stoją nagie i jasne, lasy rzedną, ścieżki pustoszeją, a wszystko to sprawia wrażenie, jakby Jura cofała się o krok, pozwalając zobaczyć to, co przez resztę roku ginie pod warstwą zieleni, ruchu i dźwięków. W tej ciszy łatwiej usłyszeć nie tylko własne myśli, ale i echo dawnych opowieści, które przez pokolenia krążyły po wsiach, przysiółkach i jurajskich dolinach.  Dla ludzi mieszkających tu kiedyś styczeń nie był miesiącem pustym ani martwym. Przeciwnie, miał swoje znaczenie, rytm i symbolikę. Był czasem domowym, skupionym wokół izby, pieca i wspólnego bycia razem. Prace w polu ustępowały miejsca obserwacji, rozmowie i uważności. To właśnie wtedy kolędy wybrzmiewały najmocniej, nie tylko jako pieśni religijne, ale jako nośniki dawnych sensów, życzeń i zaklęć na nadchodzący rok. Kolędowanie było wydarzeniem społecznym, obrz...